Strona poświęcona pamięci Łapki
Łapka była wspaniałą kotką. Urodziła się najprawdopodobniej wiosnę 2018. W okolicy naszego domu pojawiła się zimą 2019. Po ponad trzech latach przychodzenie na jedzenie postanowiła zamieszkać z nami. Powoli przyzwyczajała się do osób odwiedzających często jej dom. Jednak gdy przychodziło za dużo gości to chowała się w szafie albo szła na spacer. Z czasem polubiła nawet dzieci.
Imię swoje dostała gdy sama otworzyła drzwi do mieszkania. Robiła to skacząc swoimi łapkami na klamkę. Umiała też nimi zdejmować różne rzeczy ze stołu. W szczególności kawałki mięsa. Uwielbiała bawić się łapiąc sznurki lub biegając po domu. Nie miała jednego ulubionego miejsca spania. Co pewien czas zmieniała je. Uwielbiała spać w jednym łóżku z ludźmi.
Często wychodziła na długie spacery. Czasami z nich nie wracała na noc. Przybiegała wtedy rano miałcząc. Od czasu do czasu przynosiła mysz złapaną w piwnicy lub ogrodzie. Albo zostawiała jej zwłoki na wycieraczce. Często towarzyszyła podczas spacerów po okolicy. Gdy nie chciała być głaskana to potrafiła uderzyć łapą z pazurami. Jednak umiała również łagodnie kogoś obudzić albo przytulić się z miłością
Łapka umiała zmienić otoczenie w którym mieszkała. Bez problemów zaadaptowała się do nowego domu po przeprowadzce z rodziną. Nauczyła się nawet wskakiwać na wysoki parapet. Nie miała problemu gdy wyjeżdżało się na kilka dni. Nie lubiła natomiast weterynarzy. Potrafiła bronić przed zapakowaniem do kontenera, w którym była wożona.
Na początku paździenika 2025 Łapka dostała drgawek, obfitego ślinienia z pyska i niekontrolowanego oddawania moczu. Po zawiezieniu do weterynarza dostała leki, które złagodziły objawy. Nie zlecono jej jednak żadnych dogłębniejszych badać poza krwią. Miała także leki na toksoplazmozę. Po miesiącu leki łagodzące ataki się skończyły. Planowano wziąć ją na tomografię i przenieść do innego weterynarza. Jednak 11 listopada 2025 jej stan się nagle pogorszył. I po południu tego dnia zmarła.
Galeria
Moje wcześniejsze zwierzątka
Nuka
Przyszła z braćmi do naszego domu wiosną 2001. Rok później, z narodzinami swoich dzieci wprowadziła się do naszego domu. Była 4 razy w ciąży. Urodziła z nich 20 dzieci. Ostatnia jej córka, Szajka nadal żyje.
Całe życie wychodziła. Czasami przynosiła złapane myszy. Umarła 1 sierpnia 2018 w naszym ogrodzie. Chorowała długo na raka.
Oraa
Chart afgański, córka psa mojej babci. Wprowadził się do naszego domu w 1998. Uwielbiała długie spacery, lubiła jeździć pociągiem, szczególnie aby odwiedzić swoją mamę.
Zmarła 13 grudnia 2001 potrącona przez samochód.